Poznaj zespół Dom & House – Janusz Tomczak

Obecna sytuacja jest niecodzienna. Wiele firm musi wypracować nowy sposób funkcjonowania. Wygląda na to, że branża nieruchomości również musi być gotowa na nowe, niepewne jutro. O zagrożeniach, wyzwaniach, doświadczeniu i motywacji porozmawialiśmy z Januszem Tomczakiem- jednym z założycieli Dom & House Nieruchomości.
Zapraszamy do lektury! 

Czy Pana marzeniem było zajmowanie się obrotem nieruchomości?

Nigdy nie planowałem zostać pośrednikiem, natomiast zawsze lubiłem żywą akcję i kontakt
z ludźmi. Lubiłem też możliwość samodzielnej kreacji i samodzielnego podejmowania decyzji, jak również zajmowanie się tematami, które mają realną wartość dla kupującego. Jeśli to wszystko połączyć, to jedynie mogę się dziwić dlaczego w pośrednictwie nie wylądowałem od początku swojej kariery zawodowej. W tej profesji mogę bowiem połączyć wszystko co lubię.

Czy z biegiem lat pojawiają się nowe wyzwania?

Niewątpliwe, jak wszędzie. Cały świat nieustannie się zmienia, tej zmianie muszą podlegać również nieruchomości. Zarówno ich forma, jak i sposób prezentacji oraz sprzedaży. Nowe wyzwania są po to, aby im sprostać. Na szczęście ta branża ma w sobie równocześnie coś staroświeckiego i trwałego, ponadczasową wartość, którą tak bardzo cenię.

Tyle lat w jednej branży- skąd czerpać motywację do działania?
Do stawiania sobie nowych wyzwań?

Jakoś nie miałem nigdy problemu z motywacją. Ona siedzi gdzieś głęboko. Może w tym, że po prostu lubię ludzi, że bardziej cenię doprowadzenie sprawy do końca, niż wynikające stąd profity. Lubię działać i już. Każdy dzień mnie cieszy, a bezczynności nie znoszę.

Jakieś motto, które Pana na chwilę ostatnio zatrzymało?

Jeśli nie wiesz od czego zacząć, zacznij od siebie.

Dlaczego jedni wygrywają, a inni nie?

To kombinacja wytrwałości, wiary, ciężkiej pracy, pasji i szczęścia. Zwycięstwo w branży to z jednej strony kwestia charakteru, wyczucia rynku, ale z drugiej zwykłego przypadku, pozytywnego zbiegu okoliczności.
W osiągnięciu sukcesu pomaga spokój, otwartość i wiara w ludzi.

Jest u Pana w słowniku miejsce na słowo porażka?

Oczywiście. Porażki są wkalkulowane w biznes. Są stałym elementem życia, wszyscy ich doświadczamy. Ważne, aby nas nie przytłaczały. Wręcz przeciwnie – staram się aby każda porażka stała się zalążkiem przyszłego sukcesu.

Dom & House to już 12 letnia historia Pańskiego życia. Jakie momenty zapamiętał Pan szczególnie?

Oj, jest ich strasznie dużo, to kawał czasu. Pamiętam moment wyboru nazwy na spotkaniu wspólników w Barze Przystań, nocne narady na temat logo, pierwszą stronę internetową, pracę od rana do wieczora z absolutną wiarą
w sukces. Pamiętam też pierwszą prowizję. Mimo, że była ona wielokrotnie niższa niż pensja w firmie, gdzie byłem wcześniej zatrudniony, miała dla mnie olbrzymią wartość. Przypominam sobie momenty zatrudniania ludzi, którzy pracują z nami do dziś. Czasem nie chce mi się wierzyć, jak dużo rzeczy przez ten czas się wydarzyło.

Były momenty zwątpienia w pomysł prowadzenia własnej firmy?

Może to dziwne, ale nie. Cały czas cieszę się tym co robię, daje mi to frajdę
i zadowolenie. I chociaż są momenty trudniejsze i stresujące, razem
z zespołem znajdujemy rozwiązania. Odpukać, wszystko rozwija się w dobrym kierunku.

Dom & House charakteryzuje między innymi stabilny, profesjonalny zespół. Jak w czasach kiedy rynek należy bardziej do pracownika,
niż do pracodawcy pielęgnować ten kapitał?

Dobry zespól to nasz największy kapitał. Większość osób pracuje z nami co najmniej kilka lat, niektórzy niemal od początku. W codziennej pracy staramy się przede wszystkim być fair, postępować wobec ludzi otwarcie, uczciwie i normalnie. Stawiamy na swobodną wymianę myśli i dajemy pole na samodzielność. Strategia ta skutkuje dobrą atmosferą, poczuciem pewnej wspólnoty. Trudno natomiast u nas zakotwiczyć osobom, które lubią pracę pod presja ścisłych procedur i oczekują prowadzenia za rękę.

Jak na przestrzeni lat zmienia się Pana postrzeganie rynku nieruchomości w Polsce?

Rynek coraz bardziej dojrzewa i to w różnych aspektach. Z jednej strony deweloperzy, jako twórcy rynku pierwotnego, produkują coraz lepsze mieszkania i apartamenty. Z drugiej strony kupujący mają coraz wyższe wymagania w zakresie jakości mieszkania, wykończenia części wspólnych, pakietu udogodnień, czy tez kwestii technicznych. Finansowanie jest, a może do zeszłego tygodnia – było – zagwarantowane, tak więc sytuacja dla rynku jest generalnie na ścieżce rozwojowej. Obecnie jednak doszliśmy do momentu nieszablonowego. Taki czas niewątpliwie spowoduje wykreowanie się wielu nowych elementów, w każdym aspekcie obrotu nieruchomościami.

Jak obecna sytuacja epidemiologiczna wpłynie wg Pana na rynek nieruchomości? Na ceny nieruchomości?

Ruch w prezentacjach w ciągu kilku dni zmniejszył się o 80-90%. Dalsze losy zależą od czasu trwania niepewności. Jeśli w terminie kilku tygodni przewaga komunikatów pozytywnych stanie się wyraźna, rynek szybko wróci do aktywności. Jeśli jednak nie nastąpi poprawa, a świat będzie nadal karmił się wizją strachu, zastój się pogłębi. Gdy dodamy do tego recesję w gospodarce oraz niepewność jutra, to ceny na rynku – przynajmniej w krótkim okresie –  będą musiały spaść.

Co by Pan radził obecnie osobom, które rozważają zakup mieszkania, czy też domu? Czy to dobry czas na takie transakcje?

Doradzałbym spokojne przeglądanie ofert i składanie racjonalnych propozycji zakupu. W obecnym czasie sprzedający mogą być bardziej skłonni do negocjacji. Jeśli ktoś zamierza kupować nieruchomości inwestycyjnie, doradzałbym brak pośpiechu. Sytuacja, z która mamy do czynienia obecnie jest absolutnie wyjątkowa w nowoczesnym świecie. Nie było czegoś takiego, dlatego nie ośmielę się składać bezwarunkowych przepowiedni. Na moje wyczucie w najbliższym czasie ceny niektórych nieruchomości muszą spaść, ale wcale nie wszystkich. W dłuższym czasie, jeśli w negatywnym scenariuszu stan niepewności będzie się przedłużał, na rynku rozgości się inflacja. Wtedy trzymanie nieruchomości w jakimś stopniu nas przed nią obroni. A to z kolei będzie czynnikiem stabilizującym spadek, a może nawet stymulującym wzrost.

Ceny na rynku nieruchomości są jednak nadal wysokie, skąd czerpać pewność, że dokonuje się słusznego wyboru? Skąd brać przekonanie,
że nieruchomość na którą się decyduje będzie nam służyć przez lata?

Nieruchomości to bardzo wdzięczna dziedzina. Są trwałe, określone,
w niewielkim tylko stopniu podlegają modom i trendom. W świadomości ludzi jawią się jako stabilne i bezpieczne. W przeciwieństwie do akcji, czy obligacji, których wartość może spaść do zera, czy nawet do kruszców, nieruchomość zawsze będzie miała wartość, którą da się spieniężyć, nawet w najgorszym kryzysie. Oczywiście mają swoje wady, jak mała płynność, kapitałochłonność, podatność na zmiany w otoczeniu. Niemniej historia pokazuje, że w dłuższym okresie, nawet po zawirowaniach i kryzysach, wartość nieruchomości rośnie. Jest to związane z postępem cywilizacyjnym
i wzrostem globalnym.

 

Dodaj komentarz